Ciśnienie w żyłach szyjnych można zbadać smartfonem

Ważny element badania klinicznego, jakim jest ocena wypełnienia żył szyjnych, może zostać przeprowadzony zdalnie dzięki aparatowi w smartfonie – informuje pismo „JAMA Cardiology”.

Żyły doprowadzają krew z tkanek i narządów do prawego przedsionka serca, a następnie prawej komory, skąd jest pompowana do płuc. W odróżnieniu od tętnic w żyłach panuje stosunkowo niskie ciśnienie, zaś ich miękkie ściany łatwo ulegają uciskowi. W prawidłowych warunkach żyły szyjne nie są na tyle wypełnione krwią, aby było widać ich obrys pod skórą. Nadmierne wypełnienie żył szyjnych jest spowodowane wzrostem ciśnienia znajdującej się w nich krwi, co może wskazywać na przykład na niewydolność prawej komory czy płyn w otaczającym serce worku osierdziowym.

W normalnych okolicznościach zbadanie żył szyjnych to czynność prosta i niewymagająca użycia aparatury. Lekarz zwykle układa pacjenta w pozycji leżącej na plecach z tułowiem uniesionym pod kątem 45 st. W tym ułożeniu żyły szyjne powinny być zapadnięte lub wypełnione najwyżej do poziomu 1–2 cm nad górną częścią mostka, bardziej podczas wydechu.

Jednak pandemia COVID–19 i związany z nią wzrost znaczenia telemedycyny skomplikowały sytuację. Rozwiązaniem przydatnym zwłaszcza w przypadku badania pacjentów z niewydolnością serca może być proponowana przez kardiologów z University of Texas Southwestern Medical Center metoda wykorzystująca kamerę w smartfonie.

Możliwość zdalnego przeprowadzenia tego badania może oznaczać dla pacjentów z niewydolnością serca mniej wizyt u lekarza, zaś w przypadku lekarzy – możliwość częstszego dokonywania kontroli. Jako że pacjenci często opóźniają wizyty lekarskie z powodu COVID-19, możność przeprowadzenia testu za pośrednictwem telemedycyny może niektórym z nich uratować życie.

Badania rozpoczęto jeszcze przed pojawieniem się COVID-19, ale z nadejściem pandemii ich wyniki stały się bardziej aktualne. Dotychczas pomiarów dokonano u 28 pacjentów, przy czym choremu towarzyszył wyposażony w telefon komórkowy asystent. Jak się okazało, oceny osobiste i zdalne często się zgadzały, a także korelowały z ciśnieniem mierzonym inwazyjnie za pomocą cewnika wprowadzonego do żyły.

W szczególności ocena czy ciśnienie nie przekracza 10 milimetrów Hg, czy też jest niebezpiecznie podwyższone i wskazuje na jakąś patologię zgadzała się w 95 proc. przypadków.

Kolejnym krokiem będzie sprawdzenie, czy podobne wyniki są możliwe przy użyciu ekranów komputerowych, których lekarze często używają podczas wizyt telemedycznych, oraz czy zdalne testy można przeprowadzić bez asystenta na miejscu.(PAP)