www.mediagroupinfo.pl – portal informacyjny * Najlepsza bezpłatna promocja Twojej firmy.Sprawdź. Zadzwoń. Tel. 511 086 882, redakcja@mediagroupinfo.pl lub mediagroupinfo.pl@gmail.com * SZUKAJ NAS NA FACEBOOKU

Cześć żołnierzom spod Lenino

Wystawą pt. „Chwała poległym, potomnym ku pamięci – Lenino 12-13.X.1943” uczczono w Olsztynie 70 rocznicę bitwy pod Lenino i jej uczestników: poległych i jeszcze żyjących, jak por. Weronika Wołczkiewicz z Wójtowa i mjr Antoni Wiszniewski z Kętrzyna.

Dwójka 90-letnich dziś kombatantów  była wyraźnie wzruszona: – Cieszymy się, że jeszcze o nas ktoś pamięta, bo częściej przypominają sobie o nas Rosjanie, a nawet Białorusini, bo dostałem wyróżnienie od prezydenta Łukaszenki, pokazując pierś z odznaczeniami (a wśród nich polski Krzyż Bitwy pod Lenino) – powiedział mjr Wiszniewski, wspominając swą służbę w I DP im. T. Kościuszki. Poszedł do niej, bo nie widział innej drogi powrotu do ojczyzny. Syn przedwojennego gajowego spod Sokółki został wraz z rodziną zesłany w 1940 r. przez radzieckie władze okupacyjne aż nad Bajkał. Miał wtedy 15 lat. Ale to nie przeszkodziło mu trzy lata później odpowiedzieć na apel lewicowego Związku Patriotów Polskich i stawić się do Sielc nad Oką. – Chciałem za wszelką cenę wrócić do kraju, bijąc Niemca – wspomina. I udało się, choć w bitwie pod Lenino został ranny.  – Poharatało mnie z lewej strony, zresztą  potem, nad Odrą  znów oberwałem z lewej, w nogę. Może dlatego, że nie byłem żadnym komunistą – żartuje pan Antoni. Choć zdążył ukończyć tylko podstawówkę, został dowódcą drużyny w kompanii łączności 3 pp. W I Dywizji ukończył szkołę podoficerską, a potem zdobył oficerskie szlify w Riazańskiej Szkole Piechoty Armii Czerwonej. Wojnę skończył jako porucznik w 12 Dywizji Piechoty (2 Armia WP), która w 1945 r. strzegła granicy wokół Szczecina, dając początek Wojskom Ochrony Pogranicza. Po wojnie pan Antoni osiedlił się w Kętrzynie i pracował jako mechanizator rolnictwa. – Bo umiałem tłumaczyć z rosyjskiego instrukcje maszyn i traktorów – śmieje się mjr Wiszniewski.

Takich, jak on, zesłańców i niekomunistów, srogo potraktowanych przez ZSRR, były w I Dywizji tysiące… Choćby Weronika Wołczkiewicz, córka wojskowego osadnika (kułaka!) na Nowogródczyźnie, wywieziona wraz z rodziną przez radzieckie NKWD do Workuty na „lesorubkę”. Potem była wędrówka do kołchozów pod Kazaniem. Tam zastało ją wezwanie do polskiego wojska. – Może dlatego, że byłam silna i sprawnie prowadziłam traktor? A takich było armii trzeba – wspomina pani Weronika. Trafiła jednak do fizylierek w kobiecym batalionie im. Emilii Plater. W jego szeregach, jako dowódca drużyny 1 kompanii (miała maturę!), uczestniczyła w walkach pod Lenino. Na szczęście uszła z nich cało, bo kobiety pełniły głównie służby pomocnicze przy sztabie. Potem, do końca wojny, została kierowcą przy sztabie I DP, a potem I Armii WP. – Woziłam samego Berlinga! – mówi dziś z dumą.

Żołnierze spod Lenino zostali uhonorowani przez prezesa ZG Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych RP listami gratulacyjnymi, które przekazał im wojewoda Marian Podziewski, dołączając od siebie albumy o regionie i słowa uznania za dzielne życie. Wojewoda podkreślił, że bitwy pod Lenino z pamięci Polaków wymazać nie można, bo była to walka Polaków o powrót do wolnej ojczyzny. Walka owocna. A tymi Polakami byli przede wszystkim Kresowiacy: syberyjscy zesłańcy i łagiernicy. To im, zwykłym, ale bohaterskim ludziom, należy się cześć.  Przypomniał o tym także płk w st. spocz. Zygmunt Skotnicki, syn poległego, Ignacego Skotnickiego.  Jego nazwisko wyryto na pamiątkowej płycie mauzoleum w Lenino.

Kwiaty, od członków Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Olsztynie, dwójce ostatnich w naszym województwie uczestnikom bitwy pod Lenino przekazał Wacław Hojszyk, podwójny wiceprezes: Koła 21 i Zarządu Wojewódzkiego  ZŻWP.

Organizatorem wystawy w holu przed salą nr 160 Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie było Koło nr 21 Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Olsztynie, a jej kuratorem, członek tego koła – płk w st. spoczynku Ryszard Kudy. Prezentowane fotogramy i dokumenty pochodziły z jego prywatnych zbiorów, głównie z wycieczki do Lenino i obchodów rocznicy bitwy sprzed 10 lat. Jak wynika ze zdjęć, wtedy było hucznie, łącznie ze składaniem wieńców przed Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie przez przedstawicieli najwyższych władz państwa, o czym żyjący jeszcze kombatanci mogą teraz jedynie pomarzyć. Ekspozycja w UW będzie czynna do 20 października.

***

Bitwę z Wehrmachtem pod wsią Lenino (obecnie Białoruś) 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyła w dniach 12-13 października zaledwie pięć miesięcy po sformowaniu w Sielcach nad Oką. Notabene, Lenino leży ledwie 60 km od Katynia! Walki były bardzo krwawe i chaotyczne, bo zawiodło rozpoznanie, zaopatrzenie i artyleryjskie wsparcie ze strony oddziałów Armii Czerwonej. Zginęło prawie 500 „Kościuszkowców”, ponad 1700 było rannych, kilkuset trafiło do niewoli, ale jednostka zdobyła uznanie Rosjan. Zaowocowało to wiele lat później zbudowaniem cmentarza i mauzoleum z nazwiskami poległych, a także „Polsko-Radzieckiego Muzeum Braterstwa Broni”. Obecnie o miejsce to dbają obywatele i władze Białorusi. Za udział w bitwie przyznawano odznaczenie: Krzyż Bitwy pod Lenino.

Warto przypomnieć, że po wrześniowej klęsce bitwa pod Lenino była pierwszą frontową walką zorganizowanego Wojska Polskiego, a dywizja dała początek 1 Armii WP. To jej żołnierze byli wśród zdobywców Berlina.

Bojowe tradycje I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki (od 1945 r. do 1955 r. jako „Warszawska DP im. T.K.”) kontynuowała I Warszawska Dywizja Zmechanizowana im. Tadeusza Kościuszki, którą minister Obrony Narodowej Bogdan Klich zlikwidował w 2011 r. Podległe jej jednostki mieliśmy w naszym województwie! – Gołdap, Giżycko, Orzysz, Bartoszyce.  Tak to zepchnięto ich w historyczną  niepamięć. Teraz o tradycje „Kościuszkowców” dbają tylko społeczne organizacje żołnierskie oraz… grupy rekonstrukcji historycznej,  np. GRH Frontu Wschodniego „Kalina Krasnaja”. (tekst i foto: Jerzy Pantak)