Czy praca może być moją pasją? – Jarosław Rowicki

Zapraszamy na piątą z nowego cyklu rozmów „Czy praca może być moją pasją??”. W każdy piątek będziemy gościli osobę, która zdradzi czy jej praca może być też jej pasją. Dzisiaj rozmawiamy z Jarosławem Rowickim, prywatnym przedsiębiorcą, szczęśliwym mężem i ojcem wspaniałej córki.

Prowadzisz obecnie własną działalność gospodarczą – zajmujesz się układaniem kostki brukowej. Nie jest to jednak jedyna praca, którą do tej pory wykonywałeś. Zaczynałeś jako żołnierz zawodowy, a teraz jesteś przedsiębiorcą.

Tak, zaczynałem od żołnierza zawodowego. Później pracowałem w masarni w Miłakowie, na rozbiorze. Pracowałem także jako magazynier i sprzedawca w sklepie budowlanym. Byłem również pracownikiem firmy brukarskiej. Od 5 lat prowadzę własną działalność.

W Twoim przypadku częsta zmiana pracy wynikała z chęci ciągłego rozwoju, zdobywania kolejnego doświadczenia, czy poszukiwania własnej ścieżki zawodowej?

Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, a były to lata 90-te, trudno było znaleźć pracę, dlatego zdecydowałem zostać żołnierzem kontraktowym. Później życie się tak potoczyło, że musiałem zrezygnować z wojska. Wtedy znalazłem zajęcie w masarni, ponieważ żadnej pracy się nie boję. Miałem wtedy już swoją rodzinę: żonę, małe dziecko, więc postawiłem na odpowiedzialność, a co za tym idzie utrzymanie rodziny. Po jakimś czasie zmieniłem branżę i rozpocząłem pracę jako magazynier i sprzedawca w sklepie budowlanym w Morągu. Wszystko zmierzało w kierunku budowlanki. Zawszy myślałem o własnej działalności i udało się.

W moim przypadku częsta zmiana pracy wynikała z sytuacji życiowej, finansów i chęci sprawdzenia swoich sił w ramach nowej organizacji pracy na własny rachunek. Ten cel udało mi się zrealizować i jestem z tego dumny.

Jeżeli od dłuższego czasu pracujesz w branży budowalnej, to zapewne kończyłeś szkołę związaną z tym kierunkiem?

Nie, jestem absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. L. Kruczkowskiego w Morągu. W swoim życiu staram się uczyć zawsze czegoś nowego, zaczynałem od przysłowiowego kopania szpadlem, podpatrywałem kolegów, którzy posiadali większe umiejętności budowlane, przez co zarabiali więcej. Też chciałem otrzymywać większe wynagrodzenie, dlatego intensywnie uczyłem się nowego zawodu, a teraz ja uczę innych.

Doświadczenie, które zdobywałeś przez lata pomaga Ci w prowadzeniu własnej firmy?

Zdecydowanie tak. Po pierwsze mam ten komfort, że mogę zaproponować klientowi kilka rozwiązań. Przez lata praktyki zdobyłem doświadczenie i umiejętności, które teraz mogę śmiało wykorzystywać we własnej firmie.

Poza pracą masz też swoją pasję, którą jest bieganie. Jak to się zaczęło w Twoim przypadku?

Mój kolega przygotowywał się do wojskowych egzaminów. Ważyłem wtedy prawie 130 kg. Namawiał mnie, abym z nim biegał. Nie byłem przekonany do tej propozycji. Poszedłem do domu, usiadłem w fotelu i długo nad tym myślałem. Stwierdziłem, że jak nie teraz to kiedy i tak się zaczęła moja przygoda z bieganiem. Mam już za sobą sporo kilometrów i kilkadziesiąt pięknych tras. W miesiącu wrześniu postawiłem sobie wyzwanie 30 półmaratonów w 30 dni. W miesiącu zrobiłem wtedy ok. 700 km. Żartuję, że mój tata tyle kilometrów nie przejeżdża samochodem w ciągu całego roku. Bieganie to dla mnie reset po ciężkim dniu pracy. Po 10 godzinach pracy potrafię przebrać się w strój do biegania i pokonać 15 czy 20 km.

A bieganie ma wpływ na Twoją pracę?

Jak najbardziej. Biegając wiele rzeczy udało mi się przemyśleć, przeanalizować. Nie raz po ciężkim dniu pracy, kiedy wyruszam na swoją trasę biegową myślę o rozwiązaniu problemów logistycznych związanych z pracą. Podczas treningu bardzo często przychodzą do głowy kreatywne rozwiązania spraw i jest to motywacja do dalszego rozwoju.

Jak wygląda Twój dzień pracy?

Pracę zaczynam od jej zaplanowania dzień przed. Rano przedstawiam plan pracownikom, przygotowujemy potrzebny sprzęt. Potem odbywają się pomiary, szpilkowanie, rozciągamy sznurki. Sprawdzamy kilka razy jeden wymiar. Jak pomylimy się na początku choćby o jeden milimetr, to na 10 m wychodzi  1 cm. W przypadku np. domków jednorodzinnych są wtedy spore różnice, a co za tym idzie praca się wydłuża, zwiększają się koszty. Pojawiają się poprawki, a to są bardzo duże straty, dlatego wszystko dokładnie planujemy. Staramy się robić wolniej, ale dokładniej. Najważniejszy jest efekt końcowy i zadowolenie klienta.

Jakie masz marzenia?

Moje marzenia są takie, które można zrealizować. Jedne związane z bieganiem, żeby w kilku fajnych wydarzeniach wziąć udział. Jedno z nich to UTMB czyli Ultra-Trail du Mont-Blanc. Jest to jeden z najtrudniejszych ultramaratonów terenowych w Europie. Uczestnicy muszą pokonać 170 kilometrów, a łączne przewyższenie to 10000 m. Trasa wiedzie malowniczymi szlakami dookoła masywu Mont Blanc i przebiega przez trzy państwa: Szwajcarię, Francję i Włochy, w Polsce zaś Ultra Janosika. Bieg ten odbywa się  w Tatrach. Biegacze mają do dyspozycji aż 9 dystansów ale najbardziej interesuje mnie Legenda 110km. Jeżeli chodzi o rodzinne marzenia, to wybudować dom, być zdrowym. Mam wspaniałą rodzinę: żonę, która mnie zawsze wspiera, córkę, z której jestem dumny.

Na koniec naszej rozmowy możesz powiedzieć, że Twoja praca jest też Twoją pasją?

Tak. Naprawdę cieszę się, jak praca jest fajnie zrobiona, a klient zadowolony. Jak robimy przy prywatnych domach, to widzimy jak zmieniają się one z budowy w przytulne miejsce dla konkretnej rodziny. Zmienia się otoczenie. Dzięki położonej kostce zmienia się patrzenie na architekturę, ponieważ nawierzchnia ułożona z kostki brukowej podnosi estetykę otoczenia budynku.

Dziękuję Ci za poświęcony czas.