Czy praca może być moją pasją? – Katarzyna Zarachowicz

Zapraszamy na trzecią z nowego cyklu rozmów „Czy praca może być moją pasją??”. W każdy piątek będziemy gościli osobę, która zdradzi czy jej praca może być też jej pasją. Dzisiaj rozmawiamy z Katarzyną Zarachowicz, sekretarzem Gminy Morąg, szczęśliwą żoną i matką trójki wspaniałych dzieci.

Jesteś absolwentką Studium Nauczycielskiego w Elblągu. Nie myślałaś o pracy w zawodzie nauczyciela, czy już wtedy wiedziałeś, że chcesz pracować w administracji?

Moja szkoła średnia to dość skomplikowany temat.  Kończąc podstawówkę marzyłam o pracy w zawodzie nauczyciela, stąd wybór oddalonej od domu szkoły i dość wczesna tzw. samodzielność. Była to szkoła 4-letnia, a po drugiej klasie mojej nauki została przekształcona w liceum ogólnokształcące. Wspominam ją jednak z wielkim sentymentem. Myślę, że dała mi podstawy, ale też pokazała mi wiele różnorodnych przestrzeni do pracy z ludźmi. Wspólnie z koleżankami w wolnym czasie m.in. odwiedzałyśmy tamtejszy dom dziecka organizując zajęcia wychowankom placówki, angażowałyśmy się we współpracę z ośrodkiem dla dzieci niepełnosprawnych, brałyśmy udział w wydarzeniach sportowych i kulturalnych… To były dość aktywne 4 lata. Dziękuję za sprowokowanie mnie do tych miłych wspomnień.  Nie umiem dokładnie powiedzieć, kiedy zaczęłam myśleć o zmianie planów zawodowych. Na pewno w klasie maturalnej moje zainteresowania były już ukierunkowane na prawo i administrację. I tak już zostało. Choć różne podejmowane przeze mnie, szczególnie w ostatnich latach, działania z dziećmi, młodzieżą i organizacjami pozarządowymi, dowodzą, że chyba czasem ciągnie mnie do bezpośredniej pracy „w terenie” z ludźmi.  Żeby lepiej radzić sobie w realizacji takich działań, skończyłam też dwie podyplomówki: kształcenie pedagogiczne oraz oligofrenopedagogikę z komunikacją alternatywną. Więc chyba coś w tym jest.

Na początku pracowałaś 11 lat w Biurze Rady Miejskiej, później 11 lat jako Pełnomocnik Burmistrza ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi, a teraz czeka Cię 11 lat na stanowisku Sekretarza Gminy Morąg?

W Urzędzie Miejskim w Morągu pracuję 24 lata. Rzeczywiście, tak potoczyły się moje zawodowe losy, że propozycje zmian stanowiska pracy pojawiły się dwukrotnie i na każdym z nich pracowałam po 11 lat. Czas pokaże, co przyniesie przyszłość.

Czym różni się praca w biurze rady od współpracy z organizacjami i sekretarza gminy?

Najkrócej mówiąc – wszystkim. Naprawdę trudno to porównać w kilku zdaniach.

Praca w biurze rady to przede wszystkim praca z radnymi, ale też z zarządem gminy/burmistrzem, współpraca z poszczególnymi wydziałami urzędu i jednostkami gminy pokazała mi fundament samorządu, czyli funkcjonowanie poszczególnych organów gminy. Poznałam w tym czasie proces tworzenia prawa lokalnego, zasady finansowego funkcjonowania gminy. Ciekawostką jest, że kiedy przyszłam do pracy do urzędu był w nim tylko 1 komputer i właśnie w biurze rady. Sesje rady były długie i burzliwe, a pisanie protokołów żmudne. Patrząc na dzisiejsze wyposażenie urzędu przeszliśmy niewyobrażalną transformację. Od pierwszych lat pracy w UM byłam też angażowana do organizacji wszelkiego rodzaju wyborów lokalnych i powszechnych, zawsze bardzo to lubiłam.

Pełnomocnik ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi to zupełnie inna urzędowa rzeczywistość. To wiele godzin szkoleń, spotkań, poszukiwania informacji i rozwiązań, w nielimitowanym czasie. To były początki wdrażania procedur współpracy samorządu z NGO. To praca z lokalnymi aktywistami, z ludźmi o często nieograniczonych umysłach pełnych pasji, chęci pracy z innymi lub na rzecz innych, chęci robienia czegoś z niczego. Obejmując to stanowisko na pewno nie miałam świadomości jak ciekawa i różnorodna praca mnie czeka. Dzięki dużej przychylności burmistrza na współpracę samorządu z organizacjami pozarządowymi, naprawdę wiele się działo i nadal dzieje. Była to praca wymagająca sporej elastyczności z mojej strony. Szybko zrozumiałam, że osoby pracujące w organizacjach pozarządowych, to tak naprawdę wolontariusze, którzy w 99% zawodowo pracują poza swoimi organizacjami, a sprawy organizacji załatwiają w swoim prywatnym czasie. Starałam się do tego dostosować. Moja rodzina szybko przyzwyczaiła się do moich popołudniowych, czasem wieczornych, rozmów służbowych.

Zadaniem sekretarza gminy jest przede wszystkim organizacja pracy urzędu, zarządzanie jego zasobami ludzkimi, wdrażanie technik pracy itd. Dodatkowo jestem też naczelnikiem Wydziału Organizacyjnego i Spraw Obywatelskich. Niestety moja praca w tym zakresie jest w tym roku mocno zdominowana przez panującą epidemię i związanymi z nią trudnościami. Nie ukrywam, że niełatwe jest godzenie obecnej nieprzewidywalnej sytuacji z zapewnieniem bieżącego możliwie normalnego funkcjonowania urzędu i rozwiązywaniem pojawiających się trudności. Najbardziej ubolewam nad niewystarczającą ilością czasu na zgłębianie wiedzy na nowym stanowisku. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje, że wróci normalność i będzie można skupić się na pracy. Myślę, że wszyscy na to czekamy.

Byłaś również przedstawicielem Gminy Morąg w Lokalnej Organizacji Turystycznej w Morągu.

W 2007 roku stałam się przedstawicielem Gminy Morąg w Lokalnej Organizacji Turystycznej w Morągu, do końca 2018 roku byłam wiceprezesem. Dzięki podejmowanym tam różnym projektom jeszcze bardziej zgłębiłam wiedzę o naszej gminie, o jej przeszłości i teraźniejszości. Poczułam potrzebę zaszczepiania tej wiedzy i lokalnego patriotyzmu w naszych mieszkańcach, a w szczególności w dzieciach i młodzieży. Na początku opracowałam książeczki dla dzieci „Morąg Moje Miasto”, które trafiły do szkół i przedszkoli, gdzie dzieci pod okiem nauczycieli poprzez zabawę uczyły się o naszej gminie. Okazało się, że stały się one bazą do rozmów z dziećmi o Morągu, której brakowało. Wspólnie z prezes LOT Iloną Niewiadomską podejmowałyśmy coraz to nowe inicjatywy edukacyjne o Morągu: lekcje w szkołach i przedszkolach, zajęcia na świetlicach wiejskich, edukacyjne rajdy turystyczne i konkurs wiedzy o organizacjach pozarządowych gminie i samorządzie. Niestety często spotykałyśmy się z sytuacją, że dzieci nie wiedziały kto widnieje w herbie Morąga, nie wiedziały że Morąg ma flagę czy hejnał; umiały powiedzieć jakie markety są w Morągu, ale nie potrafiły wskazać zabytków. Chciałyśmy to zmienić. Do dziś pamiętam jaką radość czułyśmy kiedy, po chyba 2 latach tych działań, na kolejnym spotkaniu dzieci poprawnie odpowiadały na większość pytań. To wielka satysfakcja.

Jak wygląda przeciętny dzień pracy sekretarza gminy?

Mam wrażenie, że moja obecna praca, a szczególnie w br., to każdego dnia wielka niewiadoma, każdy dzień przynosi coś nowego. Chyba jedynym stałym niezmiennym elementem każdego dnia jest dekretowanie korespondencji wpływającej do urzędu do poszczególnych komórek organizacyjnych. Poza tym każdego dnia są to dziesiątki odebranych telefonów, dziesiątki przeprowadzonych rozmów, czasem spotkań, rozwiązywanie większych i mniejszych pojawiających się problemów. Codziennie staram się też znajdywać czas na czytanie bieżących informacji, wiadomości, docierać do zmieniających się przepisów. Są to raczej bardzo aktywne dni.

Gdybyś teraz otrzymała inną propozycję pracy w innym wydziale w urzędzie czy firmie, to zmieniłabyś ją czy pozostałabyś na obecnym stanowisku?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zbyt krótko pracuję na obecnym stanowisku i nie zdążyłam jeszcze go do końca poznać, sprawdzić się, czy się nim znudzić. Nie jest to stanowisko łatwe, ale nie boję się nowych wyzwań. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię, mam przy tym współpracowników, którzy mnie w tym wspierają. Myślę, że pozostałabym na tym stanowisku, a na pewno ze względu na mój lokalny patriotyzm, nie chciałabym rozstawać się z Morągiem.

Poza pracą masz jakieś hobby, pasje czy jest nią tylko praca?

Uwielbiam kwiaty, rośliny, pracę w ogrodzie: kopanie, sadzenie, przesadzanie… Lubię się zmęczyć i stworzyć coś co cieszy moje oko.

Wróćmy do początków Twojej pracy w Urzędzie Miejskim w Morągu. Zaczynałeś pracę w Biurze Rady Miejskiej. Myślałeś wtedy o tym, by już wtedy pozostać w urzędzie?

Tak. Na pewno z każdym miesiącem poznawania pracy w urzędzie, przekonywałam się że jest to moje miejsce. Praca i równoczesne studiowanie administracji na UG, pomagały mi lepiej poznać specyfikę tego zawodu i jeszcze bardziej się w nim wdrażać.

Jakie masz marzenia?

Te największe związane są na pewno z moją rodziną, dziećmi, staram się je sukcesywnie realizować. Musze się pilnować, aby praca i to co z nią związane, nie dominowały w moim życiu. Niektórzy mawiają, że jestem pracoholikiem, ja myślę, że chyba nie jest jeszcze tak źle, choć faktycznie nie należę do tych, którzy leniuchują.

Na koniec naszej rozmowy powiedz, czy praca jest Twoją pasją?

Chyba można powiedzieć, że praca jest moją pasją, choć na obecnym stanowisku w czasie pandemii dość trudną, ale jednak tak. Rozpoczynając pracę w administracji nie przypuszczałam, że da mi ona aż tyle możliwości i satysfakcji, że będę mogła realizować w niej swoje pasje, a zawdzięczam to też przełożonym i współpracownikom.

Dziękuję za poświęcony czas.

(red./fot. T. Faraś)