www.mediagroupinfo.pl – portal informacyjny * Najlepsza bezpłatna promocja Twojej firmy.Sprawdź. Zadzwoń. Tel. 511 086 882, redakcja@mediagroupinfo.pl lub mediagroupinfo.pl@gmail.com * SZUKAJ NAS NA FACEBOOKU

Wezwał straż bo nie miał kluczy, a partnerka nie otwierała

Mieszkaniec Morąga, kiedy jego partnerka nie odbierała telefonu i nie otworzyła drzwi postanowił wezwać w tym celu straż pożarną. Zadzwonił na numer alarmowy i poinformował służby ratunkowe, że w mieszkaniu przebywa jego żona i istnieje zagrożenie życia. Po przyjeździe strażaków okazało się, że mieszkanie jest puste, a strażacy uznali to za alarm fałszywy. Straż pożarna wezwała policję, która nie zdecydowała się karać mężczyzny.

– Zgłaszający poinformował, że istnieje prawdopodobieństwo zagrożenia życia osoby przebywającej w tym mieszkaniu. My, jako straż pożarna, zgodnie z ustawą, podjęliśmy interwencję. Na miejsce została również wezwana policja, która w przypadku siłowym wejścia strażaków do mieszkania musi być obecna, kiedy w budynku nie ma właściciela. W takiej sytuacji zostały wyważone drzwi do mieszkania. W trakcie prowadzenia działań strażaków właściciel mieszkania pojawił się na miejscu. W dalszym ciągu informował policjantów i strażaków, że wewnątrz może się znajdować żona, której ze względów zdrowotnych może zagrażać niebezpieczeństwo życiu i zdrowiu. Po wejściu do środka okazało się, że w mieszkaniu nikogo nie ma. Zgodnie z przepisami prawa dalsze postępowanie w tej sprawie będzie prowadziła policja. My zakwalifikowaliśmy to zgłoszenie jako alarm fałszywy złośliwy – relacjonuje przebieg zdarzenia Grzegorz Różański, oficer prasowy ostródzkich strażaków.

Państwowa Straż Pożarna nie wystawiła rachunku za to bezpodstawne wezwanie, ponieważ nie ma takich uprawnień. Strażacy jedynie przekazali informację policji, że ich interwencja była zbędna.

Policjanci uwierzyli mężczyźnie nie będą prowadzili postępowania w tej sprawie i wnioskowali do sądu o jego ukaranie.

– Policjanci, którzy uczestniczyli w tej interwencji uwierzyli w zapewnienia tego mężczyzny, że  w mieszkaniu przebywa jego żona. Twierdził on, że dzwonił do kobiety, ale ta nie odbierała. Powiedział, że partnerka jest chora, dlatego zdecydował się na wezwanie straży pożarnej z obawy o jej zdrowie i życie. W tym wypadku nie prowadzimy żadnego postępowania i nie będziemy kierowali d sądu wniosku o jego ukaranie. Mężczyzna miał prawo tak postąpić. Nie dodzwonił się do żony, nie miał klucza. Nie mógł dostać się do mieszkania. Twierdził, że kobieta jest chora. Zaniepokoił się i wezwał straż pożarną na pomoc – mówi Anna Balińska, rzecznik prasowy ostródzkiej policji.

Oficer prasowy ostródzkich strażaków uważa, że: – Było to naganne zachowanie tego człowieka, ponieważ zaangażowane były znaczne siły i środki: trzy wozy strażackie, łącznie z podnośnikiem oraz siedmiu strażaków. Najważniejsze jest to, że w czasie rzeczywistym na pewno gdyby ktoś potrzebował pomocy to otrzymałby ją z dużym opóźnieniem.

(red.)